piątek, 30 grudnia 2011

Pora się pożegnać...

ze starym rokiem oczywiście :) zaczęłam przeglądać zdjęcia z całego 2011 roku i wyszło mi, że dość sporo jeździliśmy rodzinnie. Prawie cały rok był pod znakiem czekania na grudzień, ale raczej nie spędziłam go siedząc na kanapie.... w sumie to już nie pamiętam kiedy siedziałam nic nie robiąc na kanapie... teraz siedzę, ale udzielam się jako mleczarnia więc się nie liczy jako nicnierobienie :)
Poniżej kilka zdjęć z każdego miesiąca, tak żeby zrobić przegląd wydarzeń z mijającego roku:

W styczniu są moje urodziny:

 i w styczniu też odwiedziliśmy Czekoladziarnię:

w lutym byliśmy na feriach w Planetarium w Chorzowie: 

 a potem zorganizowaliśmy Dolnośląskie Zimowe Warsztaty Craftowe:

Marzec kojarzy mi się z pracą.  Cały miesiąc w pracy bez chwili przerwy :) co u mnie jest wyjątkowe :)

w marcu też były  8 urodziny Kuby: 

Na początku kwietnia byliśmy w Polanicy Zdroju i już wtedy ktoś siedział w moim brzuchu :)

i na Wielkanoc ogłosiliśmy to wszystkim.

1 maja była niezła zadyma...

w maju byliśmy też w Świebodzicach na Targach Rękodzieła: 

i na Latających Psach w Parku Południowym we Wrocławiu: 

Natomiast w czerwcu testowaliśmy spanie w namiocie na wyjeździe agroturystycznym w okolice Kalisza: 

Potem nastąpił długo wyczekiwany koniec roku szkolnego: 

Lipiec to kolejne warsztaty tym razem dość spore Dolnośląskie Letnie Warsztaty Craftowe: 

 w lipcu też odwiedziliśmy deszczową Danię, a jak Dania to oczywiście Legoland:

Sierpień - to Warszawa: 

We wrześniu nadrabialiśmy deszczowe lato i wolnych słonecznych chwilach zwiedzaliśmy Dolny Śląsk:

Świdnica

 Trzebnica: 

Zalew Otmuchowski: 

Wałbrzych: 

Październik - na początku jesieni zrobiliśmy ognisko, z kiełbaskami oczywiście:) 

a pod koniec miesiąca były Dolnośląskie Jesienne Warsztaty Craftowe:

 Halloween i nasze doroczne straszenie sąsiadów, tak już prawie listopadowo:

 i w końcu nadszedł długo wyczekiwany grudzień.... w końcu rodzina w komplecie :)

a potem były święta:

 Nie będę wyliczać ile w tym czasie zrobiłam scrapów, kartek czy albumów,  bo na szczęście czekanie na potomka dodawało mi energii i chęci na robienie różnych rzeczy. Poza tym wiedziałam, że jak już się pojawi to jakiś czas nic nie dam rady zrobić :) i mam co chciałam, od tygodnia robię jednego scrapa... co siądę przy biurku to muszę wstawać :) już zapomniałam jaki miałam na niego pomysł...
To był fajny rok :) mam nadzieję, że ten następny będzie jeszcze lepszy :) 
Czego wszystkim, którzy wytrwali do końca tego tasiemcowego posta życzę!



wtorek, 27 grudnia 2011

Podchoinkowe prezenty

Jako, że święta już minęły i prezenty zostały w większości wręczona mogę się pochwalić tymi przygotowanymi przeze mnie dla mojej siostry, mamy i teściowej, czyli pudełkami na herbatę.
Kupiłam drewniane pudełka na allegro, niby są do ozdabiania decu, ale ja zrobiłam papierem scrapowym i też wygląda ok.
Dla siostry:


Dla mamy (chociaż miało być na odwrót, ale mama z siostrą zamieniły się pudełkami):

I dla teściowej:





I jeszcze zrobiłam piórnik - dla nie mogę powiedzieć kogo, bo to jeszcze niespodzianka :)




wtorek, 20 grudnia 2011

Świąteczne przygotwania...

... z niemowlakiem na ręku :) bo czasami inaczej się po prostu nie da... jak na razie mama jest najważniejsza, a mamy ręce najlepsze do noszenia... Pomimo tych pewnych trudności udaje mi się co nieco zrobić i chociaż domu zazwyczaj tu nie pokazuję to święta są fajną okazją do zmiany przyzwyczajeń :)
Dekoracje ściągnęliśmy ze strychu już w niedzielę przy okazji ubierania choinki. Tydzień przed świętami to jak na nas strasznie wcześnie, ale bałam się, że później możemy nie mieć na to czasu i święta nas "zaskoczą" w sobotę i nie będzie gdzie położyć prezentów :) A tak już jest: 

Okna dostały nowe zasłonki - czerwone, świąteczne :)
a kanapy nowe poduszki - czekoladowo, waniliowo- czerwone: 

na stole na razie króluje wieniec adwentowy: 


pojawiło się kilka nowych dekoracji: 
 maszyna ma nowe miejsce, bo jej zajęła choinka...

kołyska może mało świąteczna ale za to jaka praktyczna! 

a tu jest dowód na to, że nie ma sensu robić pierników długo przed świętami: 


bo potem trzeba spędzać wieczór tak:



 w tym czasie....




niedziela, 18 grudnia 2011

10 dni minęło...

jak jeden sen... i w sumie głównie na spaniu i jedzeniu :) z tym, że ja jakoś tego nadmiaru snu nie odczuwam...
poza tym przygotowujemy się do świąt i dlatego nie mogę pokazać tego co teraz robię bo by niespodzianki nie było :) i jeszcze siostra i brat:

czwartek, 15 grudnia 2011

Scrap na wyzwanie

Dzień przed pójściem do szpitala zrobiłam scrapa na wyzwanie Ibiska które właśnie rozpoczyna się na blogu Kwiatu Dolnośląskiego . I teraz jako DT zapraszam do udziału!

środa, 14 grudnia 2011

Chciałbym się przywitać ...

Witamy po przerwie, jak pewnie niektórym już wiadomo 8 grudnia o godz. 12:25 urodził się mój drugi syn  Kajetan - ważył 4150, mierzył 56 cm a zaliczenie dostał na 10 pkt.  Mieliśmy co prawda mały przestój w szpitalu z powodu żółtaczki, ale już jest ok i od wczoraj jesteśmy w domu. A w domu wiadomo najlepiej :)
to już w domu, ulubiona maluchowa pozycja do spania:) 

Poniżej dwa zdjęcia jeszcze ze szpitala - Kajtuś ma tutaj 1 dobę. 

Wszystkie moje dzieci. Kuba wygląda na super smutnego, ale w sumie to nie jest tak źle mieć całkiem nowego brata :) Hania głównie się cieszy i bez przerwy opowiada jaki to Kajtuś jest słodki i malutki.