sobota, 30 kwietnia 2011

Wielkanocne przygody moich dzieci :D

Może z lekkim opóźnieniem ale obiecałam wrzucić, więc wrzucam :)

Święta spędzaliśmy w Wielkopolsce - I dnia świąt spotkaliśmy się z tradycją Siwek, chyba tak się to odmienia :) Kuba został umazany czarną smołą, mnie na szczęście oszczędzono - brudny miałam tylko policzek - Kuba tak szybko poleciał się myć, że zapomniałam mu zrobić zdjęcie, ale przebranych chłopaków mam :D 


 Następnie spotkaliśmy dudka. Najprawdziwszego na świecie. Pierwszy raz w życiu widziałam :)

Tutaj dzieciaki tropią bociany - samych bocianów na zdjęciu nie mamy, ale mam nadzieję, że każdy pamięta jak wyglądają :D

 W pierwszy dzień świąt wybraliśmy się do przyjaciół, którzy mieszkają za Świebodziniem. I przy okazji oglądaliśmy nową świebodzińską budowlę. 
Potem poznaliśmy miejscowy dowcip, który wziął się stąd, że pomnik Chrystusa stoi na przeciwko Tesco. "Pytanie: Kiedy powstało Tesco w Świebodzinie? odpowiedź: 5 lat przed Chrystusem. "

 Nasi przyjaciele mają konie. Wiem, że zdjęcie jest nieostre ale ta mina Hanki idealnie oddaje jej emocje i wielkie szczęście z powodu jazdy.



Ci nasi znajomi mają też synka i psa Wiosnę, który kiedyś był nawet na spotkaniu scrapowym we Wrocławiu i może część osób ją pamięta. 

A to już wyprawa nad jezioro. W drugi dzień świąt. Kuba jako super twardziel.
 Hania z babcią i psem Ogim.

piątek, 22 kwietnia 2011

Jestem antyreklamą...




zupełną i totalną antyreklamą mojego obecnego stanu ciążowego... nie mam na nic siły i mam problemy ze zrobieniem czegokolwiek oprócz czytania i odpowiadania na maile :) Doba skurczyła się koszmarnie, trwa nie wiem może 10 godzin? kto ukradł pozostałe godziny? :) do pokazania mam tylko trzy malutkie notesiki i jak na razie nic więcej... a chęci i planów jak zwykle bardzo dużo... ech...
dobra, pomarudziłam :) 
 
a tu poniżej to scrap zrobiony przez Kubę na wyzwanie mapkowe na blogu Kwiatu Dolnośląskiego: 
zapomniałam pokazać wcześniej jakie mam zdolne dziecko :D

czwartek, 21 kwietnia 2011

Dolnośląskie LETNIE Warsztaty Craftowe

czyli to czym byłam zajęta przez ostatnie kilka dni :D a dokładnie kompletowaniem opisów, ustalaniem szczegółów, i wklepywaniem tego wszystkiego na naszego dolnośląskiego bloga.
Zapisy zaczęły się już w poniedziałek i mamy już pierwsze chętne osoby! Bardzo mnie to cieszy :D
Jeżeli ktoś kto nie zna szczegółów czyta te słowa to zapraszam do zapoznania się z opisami naszych warsztatów. Wybór tym razem niesamowity!

Pokaz w Manualnie.pl

Już tydzień minął jak byłam z moimi dziećmi na pokazie z filcowania na sucho u Kasi Izydorczyk w jej pracowni Manualnie.pl było naprawdę bardzo fajnie i sporo się dowiedzieliśmy.
Niestety dopiero dzisiaj miałam czas zgrać z aparatu zdjęcia i dopiero dzisiaj je tu wrzucić. 
 moje dzieci nawet słuchając uważnie się ruszają :) więc ciężko było zrobić ostre zdjęcie.

 Kasia filcuje Kuba obserwuje.

Oprócz nas było tam jeszcze kilka innych osób :D

środa, 13 kwietnia 2011

Takie słodkie karteczki

Powstały 3 - dwie na urodziny i jedna na Wielkanoc. Ale róż dzisiaj rządzi :D



wtorek, 12 kwietnia 2011

Hania powiedziała przed chwilą

Kuba się mnie pyta:
- Mamo, jakie znasz najszybsze zwierzę na świecie?
Ja udaję, że się zastanawiam: - Może żyrafa?
Kuba: - Oj, mamo najszybsze nie największe....
a Hania: - Chyba na rowerze!

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Normalnie popłakałam się ...

ze śmiechu oczywiście :D No sami zobaczcie:
A tu jest tego więcej: Zawiera zawartość i na facebooku 

niedziela, 10 kwietnia 2011

Kwietniowy scrapmeeting

Dzisiaj miałyśmy nasze comiesięczne spotkanie, ciekawe jest to że w zeszłym roku też miałyśmy spotkanie 10 kwietnia. A co się działo? dla mnie to przede wszystkim dużo liczenia :D policzyłyśmy wszystko co nam będzie potrzebne w trakcie Dolnośląskich Letnich Warsztatów Craftowych. Moje dzieci,  które były ze mną dużo tworzyły:  Kuba zrobił scrapa, Hania odbiła masę pieczątek, Kuba złamał krzesłu nogę a Hania uderzyła się w głowę :) Super było! 

Zdjęć mam oczywiście malutko, ale mam zdjęcie Czarownicy i Katariny jak się "biły" o  stempel od Ibiska :D

 
 I zdjęcie Plakatówki, która bardzo tego zdjęcia nie chciała :D


 Gosi - Bikeflower robiącej dziwne pozy w trakcie robienia dziwnych zdjęć.

 A tu proszę przyszłość polskiego scrapbookingu! Róża (córeczka Bikeflower), moja Hania i Kuba.

Majowy termin spotkania jeszcze nie został ogłoszony, ale nastąpi to na pewno wkrótce.

piątek, 8 kwietnia 2011

Domownikowy wpis marcowy

Zrobiłam go jakoś w tym tygodniu, ale nie miałam czasu zdjęcia zrobić.
Żeby było zabawniej to sama wymyśliłam wytyczne:
Wytyczne na marzec:
- zdjęcie;
- kwiatki;
- użyte 3 kolory w tym zielony;
- journaling; 

Oto co mi z tego wyszło: 
patyczek z królikami dostałam od Czarownicy w ramach wymiany jednokolorowej na Kwiecie Dolnośląskim. Fajny, co?

Recycling w natarciu

czyli ratujemy puszkę po kukurydzy! i powstaje nowe miejsce na kredki.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wyzwaniowy scrap

To dziwny scrap :D bo na kilka wyzwań :D
1. Mapka z Creative Scrappers: Sketch #150 
2. Kolor z wymiany na Kwiecie Dolnośląskim i wezwaniu Katriny do robienia scrapów jednokolorowych - może nie jest jednokolorowy, ale jest z tego co dostałam oprócz papieru Bordowe Zawijasy od Eight.pl i literek ze scrapuj.pl.
3. Temat idealnie wpasował mi się w wyzwanie miesięczne na scrappassion - temat na kwiecień to Spotkanie :D
4. No i jeszcze samo zdjęcie. Na ostatnim wrocławskim comiesięcznym spotkaniu Katrina przyniosła wywołane zdjęcia i miałyśmy je oscrapować i pokazać. I udało się :D
To chyba wszystko.


niedziela, 3 kwietnia 2011

Dzisiaj widziałam...

Krótka relacja z tego co moje oczy dzisiaj widziały :D a jako, że pogoda była przepiękna - słońce, ciepło, błękitne niebo - to widziały dużo :D Zrobiliśmy niezłą trasę do i w okół Kotliny Kłodzkiej, ze szczególnym uwzględnieniem Polanicy Zdrój. Polanica cała w remontach, ale latem pewnie będzie pięknie. To zaczynam, dzisiaj widziałam .....
 ciekawą wieżę kościoła
 bar mleczy z super plackami po węgiersku
 chłopaków nad potokiem
 kolorowe dachy domów
 drzewa rosnące na skałach
 dzieciaki i dachy
 dziewczynkę z lodami na tle gór
 las
i dziwne słupki w lesie.
A pojechaliśmy przez zupełny przypadek, nic nie planowaliśmy, bo powinniśmy siedzieć i chorować w domu, ale szkoda nam było tracić dnia na marudzenie. Marudzić będziemy przez cały tydzień :D